CMenu
oczytane
w zaroślach zamilkł, widocznie napastnicy poczęli się naradzać, .
Polski - jawiącej się w świetle „Czarnej księgi" jako kraj o najłagodniejszym, jeśli cho- .
- Pomocy. .
Trzecim miejscem, do którego dotarł meldunek, był budynek dowództwa policji Obszaru Doliny Tamizy w Kidlington. Policjantka Janet Wren kończyła nocną zmianę o 7.30 i właśnie szeroko ziewała, kiedy chrapliwy głos z amerykańskim akcentem zatrzeszczał w jej słuchawkach. Była do tego stopnia zdumiona, że przez długą sekundę myślała, że to żart. Potem spojrzała na instrukcje i wystukała kilka liter na klawiaturze komputera po swojej lewej stronie. Na monitorze natychmiast rozbłysły długie rządki poleceń, które ciężko przestraszona dziewczyna zaczęła wypełniać co do joty. .
- Zack, proszę, pozwól mi porozumieć się osobiście z prezydentem Cormackiem. Tylko dwadzieścia cztery godziny. Nie niszcz wszystkiego teraz, gdy włożyliśmy w to tyle wysiłku. Prezydent może kazać tym dupkom, żeby się stąd wynieśli i zostawili wszystko tobie i mnie. Tylko nas dwóch... My dwaj możemy sobie zaufać, że niczego nie pokręcimy. Po tych dwudziestu dniach proszę tylko o jeden dzień więcej! Zack, daj mi tylko dwadzieścia cztery godziny... Zapadła chwila ciszy. Gdzieś, na ulicach Aylesbury w Buckinghamshire, młody wywiadowca ostrożnie zbliżał się do rogu, z'a którym stało kilka kabin telefonicznych. .
- Co tak gały wybałuszasz, Skomlik? My dziś przy groszu są! Obralim Kayleigha z konia, sakiewki, błyskotek, miecza, siodła i kożucha, wszystko sprzedalim krasnoludom! - Dziewki jego buciki czerwone takoż sprzedalim. I korale! - Ho, ho, tedy jest za co wypić, w rzeczy samej! Radem!. - Mnie się też ten Turysta nie podoba - stwierdził Bozio z przekonaniem. - Taki jakiś obły. I nie tylko nie dmuchał, ale się nawet klockowi sprzeciwiał i drażnił go jako stary przechera, który rad igra z niedoświadczonym młodzieńcem. Więc razu pewnego, gdy klocko znów mu powtórzył, że chyba na jaką daleką wyprawę pójdzie, aby się nieznośnego żywota pozbyć, rzekł mu:. - Nie był to wszak jedyny powód - zauważył dyskretnie Dawson.. Jeden z tych, co mnie przesłuchiwali, musiał być Amerykanin. Taki degancki gieroj w okularach bez oprawek. Pewnie z CIA, bo nie wiedział. .